W którym momencie należy poddać się i uśmiercić swoje marzenia?

Są ludzie, którzy nie mają wielkich marzeń. Przez całe swoje życie wszystko zdawało się ich rozczarowywać, nic wyjątkowego im się nie udawało, przestali mieć nadzieję. Ponieważ nie widzą absolutnie żadnego sposobu na zrealizowanie czegoś wielkiego, przestali w ogóle o tym myśleć, przestali chcieć czegoś więcej od życia.

Istnieją również tacy, w których iskra nadziej jeszcze się tli. Przeżyli trochę sukcesów, trochę porażek. Myślą czasem, że cudownie by było jechać gdzieś bardzo daleko, mieć taką lub inną rzecz, być kimś wyjątkowym, prowadzić cudowny styl życia. Oczywiście podaję ogólniki bo dla każdego szczegóły będą inne. Tacy ludzie w swoim życiu słyszą od czasu do czasu, że ktoś gdzieś w odległej Ameryce osiągnął ich marzenie. Czasem czytają w gazetach o osobach, na których miejscu chcieli by się znaleźć. Jednak na gdybaniu i bujaniu w obłokach się kończy.

Istnieje jeszcze jeden typ ludzi. To osoby na tyle nierozważne, niespokojne i nienormalne, że nie akceptują życia, w którym kazano im żyć. Nie akceptują tego co robi i mówi społeczeństwo, rodzice, nauczyciele, znajomi, przyjaciele. Ludzie Ci są tak głupi, że odmawiają wiary w słowa wszystkich wkoło, chcą widzieć w sobie i swoich możliwościach coś więcej. Nie poprzestają tylko na marzeniach – podążają za nimi. Nie czują się szczęśliwi jeśli nie gonią czegoś, co społeczeństwo uznało za nieuchwytne i czego nie określiło jako niemożliwe. Nie gdybają – działają. Nie mają marzeń – mają cele. Nie chcą wygrać – muszą wygrać! No ale to przecież głupie…

…chociaż z drugiej strony Ci, którzy są wystarczająco szaleni, by myśleć, że są w stanie zmienić świat, są tymi, którzy go zmieniają – Steve Jobs.

Dzisiejszy artykuł kierowany jest właśnie do tych co podjęli się urzeczywistnienia własnych marzeń oraz do ludzi, którzy nabrali chęci i mają w planach to zrobić.

Realizowanie własnych celów nie jest łatwe, często jest bardzo trudne i bolesne, acz satysfakcjonujące, dające radość. Myślę, że większość jeśli nie wszyscy, w którymś momencie zadają sobie pytanie: czy ma sens to co robię? Czy ma sens, że o tym marzę? Może powinienem się poddać i żyć normalnie, jak inni?

Cieszę się, że czytasz ten artykuł, ponieważ powiem Ci wprost jak jest odpowiedź na te pytania.

Ma cholerny sens robienie tego wszystkiego! Jeśli dla świata, kolegów, mamy, taty, żony nie ma sensu, to bez znaczenia. Dla Ciebie ma sens i Tobie robi różnicę czy działasz czy nie. To nic innego jak ciągła walka o swoje życie, którego pragniesz, nawet jeśli wszyscy inni mają to daleko gdzieś. Chodzi o Ciebie! Inaczej możesz się położyć i umrzeć, bo zaprzestanie wzrastania jest równoznaczne ze śmiercią (emocjonalną, duchową).

Nigdy, przenigdy się nie poddaj. Nie oznacza to, że nie masz prawa przegrywać. Nie! Jeśli to nastąpiło, musisz wyciągnąć wnioski, skorygować swoje działania i spróbować jeszcze raz. Jeśli to również zawiedzie musisz znowu wyciągnąć wnioski, skorygować działania i próbować dalej.

Świat odmówił Ci 5 razy? A może 25 razy? Są ludzie, którym odmówił tysiące razy. Na próżno! Oni i tak dopięli swego.

W jednym z wywiadów Mark Cuban, amerykański biznesmen i miliarder, który zaczynał od sprzedawania worków na śmieci w wieku 12 lat, powiedział: nie ma najmniejszego znaczenia ile razy przegrasz. Wystarczy, że wygrasz jeden raz, a wszyscy będą nazywać Twój sukces błyskawicznym, będą Ci mówić jakie szczęście masz, będą Ci gratulować.

Skoro tak naprawdę zależy Ci na tym jednym razie, to jaki sens ma poddanie się? Odpowiedź na pytanie zadane w tytule artykułu jest bardzo krótka ale nie łatwa: NIGDY!

Chętnie poznam Twoją opinię – skomentuj tego posta na portalach społecznościowych. Nie zapomnij mnie otagować, jeśli chcesz mieć pewność, że zobaczę Twój komentarz.

Polub Brieftip