Jak nie wpaść w pułapkę rozwoju osobistego?

Na dzisiaj zaplanowałem post dotyczący 4 elementów bogactwa, ale zrezygnowałem, ponieważ stało się coś dziwnego.

Każdego dnia staram się czytać, karmić swój umysł nowymi ideami oraz strategiami, zwłaszcza tymi dotyczącymi sukcesu. Pomysły, z którymi spotykam się, staram się łączyć ze sobą i odnosić do mojego życia. Czasem stanowią one wyłącznie inspirację, a czasem bardzo przydatne narzędzia. Tak czy inaczej, dzielę się na swoim blogu wszystkim co uznaję za warte uwagi.

W większości dzieła, którymi się posiłkuję, są autorstwa kilku popularnych guru, o których często wspominam. Należą do nich między innymi Tony Robbins, Jim Rohn, Bryan Tracy, czasem Robert Kyiosaki. Ostatnio uczę się sporo o tym, jak odnaleźć się w świecie internetu i jak zbudować źródło dochodu ze swojej pasji. W tym celu krążę wokół twórczości Franka Kerna i Brendona Burcharda. Być może słyszałeś wcześniej o wspomnianych przeze mnie postaciach. Są oni pewnego rodzaju guru, którzy uczą ludzi, pokazują jak odmienić życie i jak stać się najlepszym sobą.

Ale czy na pewno? Czy nie są zwykłymi oszustami i sprzedawcami, którzy żerują na naiwności ludzi oraz ich chęci odnalezienia lepszego życia? Ostatnio natrafiłem na Blog Króla Artura, na którym to autor stworzył cykl zatytułowany Anty-Guru. Przedstawia w nim sławne sylwetki rozwoju osobistego od tej najgorszej strony. Wytyka im błędy i zarzuca oszustwo. Oczywiście na podstawie przygotowanych materiałów. Wszystko o czym pisze, zdaje się być prawdą. Sam nie jestem tego w stanie zweryfikować.

Kiedy zacząłem czytać o swoich mentorach, przedstawionych w naprawdę złym świetle, poczułem się bardzo zaintrygowany i zszokowany. Oto, ktoś pisze rzeczy, które są rzadko spotykane. W końcu wszyscy kochają tych guru i zapewne po przeczytaniu takich wiadomości oburzyliby się, a może i zaatakowaliby autora.

Wspomnianego cyklu nie czytało się łatwo, przecież wiele spraw w swoim życiu oparłem właśnie na twórczości np. Tony’ego Robbinsa i w pewnym sensie zaufałem mu. Dlatego czułem się trochę zawiedziony i oszukany. Doszedłem do wniosku, że głupotą byłoby bezgranicznie ufać swoim mentorom, ale podobnie durne byłoby całkowicie ich odrzucić.

Jeśli interesujesz się rozwojem osobistym, masz swoich ulubionych guru, za którymi przepadasz i uważasz ich za geniuszy, to bądź świadom, że każdy musi wypracować swoją niepowtarzalną drogę do wielkości. To znaczy, że nie możesz nikogo czcić, to znaczy, że musisz krytycznie patrzeć na wszystko czego się uczysz. Jeśli coś ma dla Ciebie sens, przetestuj to i sprawdź. Ty jesteś odpowiedzialny za swój sukces, nie guru i nie książki, które czytasz.

Każda ze wspomnianych postaci chce zarobić, więc musi w pewnym sensie być sprzedawcą. I nie ma w tym nic złego, bo dlaczego ktoś miałby nie chcieć zarobić, poprzez pomoc innym? Jeśli wszystko jest szczere i prawdziwe, to nie mam nic przeciwko. Z drugiej strony każdy guru popełniał, popełnia i będzie popełniał błędy. To cecha każdego człowieka i myślenie inaczej, jest oznaką niezdrowego fanatyzmu. Warto również być świadomym tego, że świat nie jest cudowną krainą, gdzie każdy jest uczciwy i dobry. Bardzo wielu guru to wilki w owczej skórze.

Czy to znaczy, że nie należy się od nich uczyć? Myślę, że nie. Mając zdrowe podejście do sprawy, możesz wnieść wiele dobrego do swojego życia. Jeśli tylko będziesz otwarty na różne pomysły, idee, ale też na ich krytykę, to nic Ci nie grozi. Jeżeli zamkniesz się w swoim świecie i odrzucisz wszystko inne, to mam Ci do powiedzenia tylko jedno:

Boję się człowieka czerpiącego wiedzę z jednej książki.

św. Tomasz z Akwinu

Musisz wiedzieć, że mnóstwo ludzi uzależnia się od różnego rodzaju szkoleń i książek, które dotyczą rozwoju osobistego. Daje im to wewnętrzne poczucie satysfakcji. Dzięki temu czują się lepiej ze sobą, uznają się za bardziej wartościowych i ta przyjemność, każe im ciągle wracać po więcej. Oglądałem gdzieś film jak niesławny Frank Kern mówił, że któregoś razu na seminarium zapytał, kto kupił jego DVD szkoleniowe. Wszyscy się zgłosili. Potem zapytał kto obejrzał więcej niż pierwszą płytę. Okazało się, że tylko pojedyncze osoby. Widzisz ironię? Nikomu nie chciało się samemu ukończyć kursu DVD, ale wszyscy zapłacili ogromne pieniądze, za seminarium na żywo. Gdzie tu sens? Na pewno nie w chęci rozwoju.

Ucz się o sukcesie i o porażce. Rozważaj obydwie strony medalu. Weź odpowiedzialność za siebie i nie ufaj, że inny człowiek na pewno doprowadzi Cię do miejsca, w którym chcesz być. Tylko Ty możesz to zrobić i głęboko wierzę, że jeśli jeszcze czytasz, to jesteś człowiekiem, który jest w stanie to zrobić. Gratuluję Ci więc.

Na koniec chcę jeszcze podziękować Arturowi Królowi, za uświadomienie mi, żeby uważać, nie zostać bezmyślnym i bezkrytycznym fanatykiem, co jest dość łatwe, jeśli chodzi o rozwój osobisty. Dzięki Twojemu krytycznemu podejściu, dziś jestem silniejszy i mądrzejszy niż wczoraj.

Oto link do opisywanego cyklu Anty-Guru: kliknij tutaj. Zachęcam Cię do zapoznania się z nim. Pamiętaj tylko, że historie, które tam znajdziesz, nie są powodem do porzucenia drogi rozwoju osobistego. Są drogowskazem.

Napisz w komentarzu – jakie są Twoje odczucia po zapoznaniu się z dość szokującym podejściem i informacjami?

Chętnie poznam Twoją opinię – skomentuj tego posta na portalach społecznościowych. Nie zapomnij mnie otagować, jeśli chcesz mieć pewność, że zobaczę Twój komentarz.

Polub Brieftip