Co zrobią z otrzymanym skarbem?

Oczywiście rozumiem, że sporo bogatych ludzi to oszuści. Podobnie z biednymi. Na swoim blogu zajmuje się tą uczciwą częścią społeczeństwa, której bogactwo nie wynika z przekrętów, ale z mądrego planowania i rozwiniętej inteligencji finansowej.

Poznasz dwie wersje warszawskiej legendy o Złotej Kaczce. W pierwszej szewczyk nie potrafi dobrze zarządzać pieniądzem, myśli krótkoterminowo, a na dodatek jest utwierdzony w przekonaniu, że pieniądze są niepotrzebne.

Druga wersja legendy opisuje sprytnego szewczyka. Wiedział co robić z kapitałem oraz rozumiał, że jego sukces wyniknie z pomocy innym. Zachęcam Cię Drogi Czytelniku, abyś czytając pierwszą legendę zwrócił uwagę jakie nawyki myślowe i opinie o pieniądzach kształtują polskie legendy w młodych umysłach.

Ubogi (umysłowo) szewczyk

Dawno, dawno temu w podziemiach Zamku Ostrogskich, który znajdował się na skarpie warszawskiej, znajdowało się małe jeziorko. Pływała po nim złotopióra kaczka, podobno była to zaczarowana księżniczka, posiadaczka ogromnych skarbów. Po całej Warszawie na ten temat krążyły przeróżne plotki i legendy.

Pewien szewczyk podjął decyzję, że je zdobędzie. Nocą zaczaił się w podziemiach, gdzie dostrzegł niezwykłą kaczkę. Ta zamiast oddać mu cały swój skarb, postanowiła wypróbować młodzieńca. Rzekła: Oto 100 złotych dukatów. Twoim zadaniem jest wydać je w ciągu jednego dnia. Od wschodu do zachodu słońca. Jest jeden warunek, pieniądze musisz wydać wyłącznie na siebie, nie wolno Ci się z nikim dzielić. Jeśli Ci się powiedzie, przyjdź do mnie, a dam Ci cały skarb. Jeśli nie, to stracisz wszystko co kupiłeś, a mnie więcej nie zobaczysz.

Kiedy nastał wschód, szewczyk z uśmiechem na ustach i sakiewką w kieszeni wyruszył do miasta. Kupił sobie najznakomitsze ubrania. Wynajął piękną karetę oraz służących. Pił, jadł, bawił się. Odwiedził wytworny teatr i słynny cyrk. Przez cały dzień udało mu się wydać 99 złotych dukatów.

Gdy wracał wieczorem do pałacu napotkał biednego żołnierza – weterana. Ten prosił i żebrał o kawałek chleba. Szewczyk więc zlitował się i podarował ostatniego dukata żebrakowi. Błysnęło światło i rozbrzmiało wołanie Złotej Kaczki: Złamałeś umowę. Stracisz więc wszystko co dziś kupiłeś i nigdy więcej mnie nie odnajdziesz.

Tak też się stało. Piękne ubrania i biżuteria zniknęły. Szewczyk został sam. Żebrak widząc całą sytuację powiedział szewczykowi: Nie martw się! To co zdobędziesz uczciwą pracą, nigdy nie zniknie, a na dodatek zyskasz wdzięczność ludzi.

Inteligentny szewczyk

W Warszawie żył szewc. Po mimo młodego wieku miał on całkiem nieźle działający biznes. Również usłyszał legendę o Złotej Kaczce, która strzeże skarbu. Wiedząc, że nic nie straci, ale może sporo zyskać, postanowił zdobyć dodatkowy kapitał.

Gdy napotkał złotopiórą kaczkę, ta rzekła: Oto 100 złotych dukatów. Twoim zadaniem jest wydać je w ciągu jednego dnia. Od wschodu do zachodu słońca. Jest jeden warunek, pieniądze musisz wydać wyłącznie na siebie, nie wolno Ci się z nikim dzielić. Jeśli Ci się powiedzie, przyjdź do mnie, a dam Ci cały skarb. Jeśli nie, to stracisz wszystko co kupiłeś, a mnie więcej nie zobaczysz.

Wczesnym rankiem wyruszył na miasto. Wiedział, że nie czeka go dzień luksusu i przepychu, ale ciężkiej pracy. Zatrudnił kilku gońców, aby znaleźli mu większe miejsce na firmę, kilku nowych ludzi do pracy i zakupili partię skóry na buty. Dzięki temu potroił swoją produkcję. Zapłacił także zaliczkę za nieruchomość, którą nabył.

Wieczorem gdy wracał do domu napotkał żołnierza, weterana, który żebrał o kawałek chleba. Szewczykowi zrobiło się go szkoda i zamiast dawać pieniądze, nakazał mu zjawić się o świcie na zakładzie, aby ten mógł coś zarobić. Zadaniem żołnierza było chodzenie po mieście i zachwalanie butów szewca.

Ponieważ całe 100 złotych dukatów zainwestował w siebie i swój biznes, zaczarowana kaczka oddała mu majątek. Szewczyk przyjął pieniądze i zainwestował je w firmę oraz nieruchomości. Założył gospody i restauracje. Stworzył wiele miejsc pracy dla ludzi z miasta.

Udało mu się otworzyć również kilka biznesów w Krakowie. Jego pracownicy zawsze byli zadowoleni. Ludzie chętnie mu wierzyli, zawsze był serdeczny i przyjazny. Nigdy nikogo nie traktował źle. Ponieważ był on zaufaną osobą, po pewnym czasie zaczęli go nazywać Wierzynkiem. Podobno sam król jadał w jego gospodach, a nawet pożyczał pieniądze.

Wszyscy żyli długo i szczęśliwie…

Czyż to nie piękne opowieści, które doskonale pokazują czym różni się myślenie bogatych, obrotnych ludzi od myślenia skąpców, nieudaczników i lekkoduchów? Oczywiście każdy ma prawo żyć jak chce, dlaczego miałbym mieć coś przeciwko? Chodzi o to, że w społeczeństwie istnieje dużo fałszywych przekonań, które ludzie bezmyślnie przyswajają i powtarzają. Ponieważ chcę wyplewić te chwasty ze swojego życia, to być może przy okazji uda mi się rzucić nowe światło na kwestię pieniędzy innym ludziom.

Jeżeli dzisiejszy post spodobał Ci się, to zachęcam do zalajkowania go na Facebooku i podzielenia się ze znajomymi. Zapraszam do komentowania.

Chętnie poznam Twoją opinię – skomentuj tego posta na portalach społecznościowych. Nie zapomnij mnie otagować, jeśli chcesz mieć pewność, że zobaczę Twój komentarz.

Polub Brieftip