Nadszedł koniec miesiąca, a na Twoim koncie zostało trochę pieniędzy. Gratuluję, że nie wydałeś wszystkiego i udało Ci się coś zachować. Być może zastanawiasz się czy nie warto się wreszcie nauczyć pomnażać pieniądze, ale od czegoś trzeba zacząć. Najlepiej od małych kwot. Jak?

Kilka dni temu jeden z moich czytelników napisał:

(…) zastanawiam się w co powinienem zainwestować na początek, miesięcznie to małe sumy np: 50zł/mc (…)

Przede wszystkim gratuluję, że zapytałeś. Niestety niewielki procent społeczeństwa to osoby, które pytają i próbują się czegoś nauczyć od innych. Większość woli ignorować problem do momentu, w którym nie da się z nim nic zrobić.

Na wstępie zaznaczam, że nie jestem specjalistą od inwestowania, ale udało mi się już trochę zarobić i poznać temat. Myślę, że jestem Ci w stanie zaproponować kilka pomysłów na inwestowanie małych sum pieniędzy.

Czym w ogóle jest inwestowanie?

Oto definicja z wikipedii, która doskonale opisuje zagadnienie:

Przez inwestowanie rozumiemy zazwyczaj odłożenie w czasie konsumpcji, wyrzeczenie się bieżącej korzyści na rzecz uzyskania dodatkowych zysków w przyszłości.

Inwestowanie to lokowanie środków w różnego rodzaju inwestycje. Ma ono na celu nie tylko osiągnięcie zysku, ale również rozwój. Są to aktywne działania i starania mające na celu podniesienie naszych wartości i otwieranie nowych perspektyw, obarczonych jednak ryzykiem w zależności od skali i form przedsięwzięcia inwestycyjnego.

Z powyższej definicji wynika, że inwestowanie to nie tylko proces pomnażania pieniędzy. To także proces czynienia czegoś/kogoś (np. siebie, swoich dzieci) bardziej wartościowym. Każdy chętny do nauki uczeń w szkole czy student na uczelni jest inwestorem. Dlaczego? Ponieważ poświęca swój czas i energię na naukę w nadziei, że kiedyś w przyszłości będzie mógł zarabiać więcej niż gdyby się nie uczył.

  • Każda osoba wydająca 50 zł na książkę, która nauczy ją zarządzać sobą w czasie jest inwestorem, ponieważ to pozwoli jej efektywniej pracować.
  • Każdy kupujący karnet na siłownię za 100 zł jest inwestorem, ponieważ będzie zdrowszy i silniejszy.
  • Każdy kto wydaje 1000 zł na kurs lub szkolenie jest inwestorem, ponieważ celem szkolenia jest nauczenie go umiejętności, które przyniosą korzyści.
  • Każdy kto tworzy swój blog/biznes/kanał na YT przez miesiące, a nawet lata, w celach zarobkowych, jest inwestorem.

To czy w coś inwestujesz zależy od Twojego punktu widzenia. Jeśli uważasz, że uzyskasz z czegoś korzyść, jesteś inwestorem.

Chcesz inwestować małe sumy pieniędzy co miesiąc? Kupuj książki, które Cię czegoś nauczą (np. o tym jak inwestować małe kwoty pieniędzy :D).

W kolejnych akapitach skupię się na inwestowaniu pieniędzy w celu ich pomnożenia. Przedstawię Ci kilka opcji, które uważam za warte rozważenia.

Giełda

O giełdzie wiem nie wiele. Mam natomiast znajomego, który tym tematem się mocno interesuje. Sławku dziękujemy Ci za pomoc w temacie. Oczywiście nie tylko teoretyzuje, ale także gra. Poniżej zamieszczam jego wypowiedź z .

W skrócie: Poniżej kilku tysięcy złotych ciężko jest grać na giełdzie w celu innym niż dobra zabawa. Generalnie jeśli mamy okrojony budżet rzędu tysiąca PLN, a wciąż chcemy mieć możliwość zarobku, to polecałbym grać na kontraktach terminowych. Jest to bardzo bardzo trudny rynek, ze względu na to, że stanowi pochodną papieru na którym bazuje. I tak na przykład kontrakt na WIG20, o nazwie FW20M1520 jest derywatywą indeksu Wig20 z dźwignią 20. Dlatego jeden punkt na WIG20 oznacza 20 PLN dla nas do kieszeni, lub naszej straty.

Dzisiaj od rana WIG zrobil 30 PKT i można było zarobić 600 PLN. W drugą stronę: Jeśli byliśmy po złej stronie rynku to moglismy stracic te 600 PLN. Kontrakty to najtrudniejszy i 5 z 5 stopniowej skali ryzyka w biurach maklerskich, dlatego wymagane są przy nich dodatkowe umowy weryfikujące. W wyżej wspomnianym fw20m1520 depozyt wynosi 4200 pln na chwilę obecną, sa jednak tez tansze kontrakty gdzie depozyt wynosi 800 pln (na przyklad LOTOS). Kontraktami mozna zarabiać i gdy gielda rosnie i gdy gielda spada, wiec kazdy dzien jest dobry na handlowanie. W piątek jadąc pendolino nad morze zarobiłem w 45 minut 220 pln na kontrakcie i mialem podroz za darmo:)

W tym miejscu zamieszczam także jeden z najważniejszych linków w tym artykule. Jest to cała seria artykułów Michała Szafrańskiego, który jest jednym z najsłynniejszych polskich bloggerów, piszących o pieniądzach: Elementarz inwestora. Jeśli poważnie myślisz o inwestowaniu na giełdzie lub w fundusze inwestycyjne (przeczytasz o nich za chwilę), to koniecznie wejdź w ten link.

Dla zainteresowanych zamieszczam także kilka innych linków:

(Nie)Jesteś inwestorem? Musisz to przeczytać

Jeżeli już jesteś inwestorem i chcesz się nauczyć jeszcze więcej, to koniecznie przeczytaj książkę Tony’ego Robbinsa MONEY Master the Game: 7 Simple Steps to Financial Freedom (możesz także odsłuchać w wersji audio). Jeśli zaczynasz swoją przygodę od zera, to książka będzie bardzo kształcąca, ale będziesz musiał do niej wrócić w przyszłości.

W książce znajdziesz wywiady i porady najlepszych inwestorów na świecie, np. Carl Icahn, John C. Bogle, Ray Dalio. Poznasz także ich strategie inwestycyjne oraz portfolio. Tony w swojej książce opisuje podstawy inwestowania oraz papiery wartościowe.

Przedstawia on także sposób myślenia o pieniądzach, który musisz przyswoić (świadomie lub nie), aby je pomnażać i się z tego cieszyć. Warto ją kupić w ramach inwestowania małych sum (i oczywiście przeczytać!). Jedyny problem jest taki, iż książka pisana jest głównie dla obywateli USA.

Fundusze inwestycyjne

Od ponad roku staram się regularnie (co miesiąc) inwestować w fundusze. Pozwalają na inwestycję małych kwot. Mam tu na myśli kwoty nawet rzędu 50 zł. Nie jesteś niczym zobowiązany. Inwestujesz ile chcesz i kiedy chcesz.

Jak działa fundusz inwestycyjny? Opiszę Ci to w sposób łopatologiczny. Ja spędziłem wiele godzin zanim to zrozumiałem, mimo że zagadnienie wydaje się dosyć proste. Załóżmy, że mamy bank. W ramach tego banku organizowana jest grupa specjalistów, która dostaje pieniądze, aby obracać nimi na giełdzie w celu zarobku. To właśnie fundusz inwestycyjny.

Pieniądze, którymi obracają owi specjaliści pochodzą od tysięcy osób, które postanowiły uczestniczyć w funduszu (tak jak ja postanowiły zainwestować). Dzięki temu specjaliści mogą obracać dużą kwotą, a inwestorzy nie muszą się znać na giełdzie (chociaż powinni znać podstawy). Ich pieniędzmi zajmuje się ktoś inny. Jeżeli specjalistom uda się coś zarobić, to zysk dzielony jest pomiędzy inwestorów. Każdy dostaje adekwatnie do tego co zainwestował. Podobnie ze stratami.

Jest tylko jeden haczyk. Opłaty. Jeżeli chcę zainwestować 100 zł w fundusz, to w zależności od tego w co inwestuję, muszę zapłacić jakiś procent (np. 10%). Istnieją jednak darmowe fundusze.

Specjaliści tworzą przykładowo trzy fundusze (w rzeczywistości są ich dziesiątki):

  • ryzykowny,
  • średnio ryzykowny,
  • bezpieczny.

W ramach pierwszego będą inwestować głównie w akcje, których wartość jak wiadomo charakteryzuje się dużymi i częstymi zmianami. Można dużo stracić lub dużo zarobić. Fundusze ryzykowne przeważnie są obłożone wysokimi opłatami. Zaleca się inwestować w nie regularnie i przez długi czas.

Jeśli chodzi o wyimaginowany fundusz średnio ryzykowny, to specjaliści będą inwestować częściowo w akcje, a częściowo w obligacje (które są bezpieczniejsze). Zysk będzie mniejszy, ale ryzyko również.

Fundusz bezpieczny będzie się składał z głównie z inwestycji w stabilne papiery wartościowe. Zysk mały. Ryzyko małe.

Oczywiście cały system jest dużo bardziej skomplikowany w rzeczywistości, ale powyższy opis jest wystarczający, aby samemu zacząć zgłębianie tematu. Polecam iść do swojego banku i zadać 1001 pytań konsultantom, aż będziesz wiedzieć wszystko co potrzebujesz.

Dywersyfikacja

Zaleca się, w zależności swojej tolerancji na ryzyko, inwestowanie w fundusze o różnym stopniu ryzyka. Chodzi o to, żeby ten ryzykowny dał Ci zarobić, ale w razie problemów nie stracisz wszystkiego, ponieważ część pieniędzy zainwestujesz w fundusz bezpieczny.

Jeśli chodzi o fundusze inwestycyjne, to zwracaj dużą uwagę na wszelkiego rodzaju opłaty. Im mniej tym lepiej. Zapamiętaj na zawsze, że płacenie małych kwot regularnie przez długi czas jest dużą stratą. Różnica 1% w perspektywie 10 lat ma duże znaczenie. Znów odsyłam do świetnego poradnika Elementarz inwestora i książki Tony’ego Robbinsa.

Mała inwestycja to mały zarobek

Pod koniec tej części chcę Ci jasno i klarownie przekazać, że małe sumy pieniędzy nie zapewnią Ci dużego zysku. Chyba, że mówimy o perspektywie 10, 20 lat. Wtedy jednak musisz inwestować regularnie, zwrot z inwestycji reinwestować i pod żadnym pozorem nie konsumować tych pieniędzy.

Z drugiej strony małe kwoty są świetne na początek, ale w końcu musisz zacząć inwestować więcej niż 50-100 zł. Dlaczego? Bo jest to lepsze niż chowanie pieniędzy do przysłowiowej skarpety gdzie powoli zjada je inflacja.

Jeżeli masz swój pomysł na inwestowanie małych kwot, to zachęcam do napisania w komentarzu. Gdybyś zauważył jakiś błąd w artykule, to także nie bój się dać mi o tym znać. Jak napisałem wcześniej – nie jestem specjalistą, ale amatorem. Mam prawo rozumieć niektóre rzeczy po swojemu.

Artykuł zrobił się dosyć długi. Inne, mniej oczywiste sposoby inwestowania pieniędzy, opiszę w kolejnej części. Zapraszam.

część 2

Nie przegap żadnego posta

Otrzymuj powiadomienie o nowym poście prosto na Twój adres e-mail i uzyskaj dostęp do dodatkowych materiałów – tylko dla czytelników newslettera.

Wczytywanie...

Chętnie poznam Twoją opinię – skomentuj tego posta na portalach społecznościowych. Nie zapomnij mnie otagować, jeśli chcesz mieć pewność, że zobaczę Twój komentarz.

Polub Brieftip