Poznaj historię porażek założyciela Honda Motor Co.

Historia, którą za chwilę przeczytasz, jest tak wyjątkowa, że często przytaczają ją ludzie zajmujący się motywacją oraz rozwojem osobistym. Jak się przekonasz, przepełniona jest porażkami, niespodziewanymi problemami, w które naprawdę ciężko uwierzyć. O jej wyjątkowości świadczy siła i wytrwałość jednego człowieka – Soichiro Hondy.

Młody i głupi

W dzieciństwie pomagał ojcu w naprawianiu rowerów. Pomimo, że rodzina nie była bogata, ojciec Sochiro starał się nauczyć go jak ważna jest ciężka praca. Od dziecka był więc związany z maszynami, smarem i pracą w warsztacie. Nie dziwne więc, że jako młody uczeń postawił sobie za cel stworzenie pierścienia tłokowego, który następnie chciał sprzedać firmie Toyota.

Jak podają źródła, na zajęcia uczęszczał za dnia, a w każdej wolnej chwili i w nocy, pracował nad swoim pomysłem. Po latach zainwestowanej pracy oraz pieniędzy uważał swój projekt za idealny. Zapewne był mocno zawiedziony, kiedy Toyota odrzuciła jego propozycję.

Rodzina, znajomi i nauczyciele drwili z Hondy oraz z tego, że pracował nad czymś czego nikt nie chce kupić. Ten się jednak nie poddał.. Jakkolwiek nielogiczne się to wydaje, Honda pracował przez kolejne 2 lata, aż w końcu Toyota kupiła jego projekt.

Nie ważne jest jak to zrobisz, ważne jest czego chcesz

Udało mu się. Aby jednak produkcja ruszyła na większą skalę potrzebował miejsca, w którym mógłby otworzyć fabrykę pierścieni tłokowych. Były to jednak czasy, kiedy Japonia przygotowywała się do II Wojny Światowej i Honda nie mógł zdobyć materiałów budowlanych. Najbardziej doskwierał brak betonu.

Stało się coś czego historia nigdy nie zapomni. Wraz z grupą przyjaciół, pracując dzień i noc, po kilku tygodniach wypracował nowy sposób na tworzenie betonu… To się nazywa być upartym.

Stworzył upragnioną fabrykę i rozpoczął produkcję pierścieni tłokowych na większą skalę.

Nie koniec problemów

Jeżeli wydaje Ci się, że żyjemy w ciężkich czasach, to zastanów się w jakich czasach żył Honda. Podczas wojny jego fabryka została zbombardowana dwukrotnie. Większość tego co posiadał, zostało zniszczone. Dodatkowo zaczęło brakować mu materiałów do produkcji, których z powodu wojny nie dało się nigdzie dostać.

Honda nie pozwolił, aby to go złamało. Polecił pracownikom wyjść na ulicę i zbierać kanistry po paliwie, które były wyrzucane przez Amerykańskie samoloty. Po co? Ponieważ były źródłem materiałów, których brakowało.

To jeszcze nie koniec problemów. Historia jego fabryki kończy się tak, że została doszczętnie zniszczona przez trzęsienie ziemi. Zdecydował w końcu odsprzedać proces produkcji pierścieni tłokowych Toyocie.

Desperacja inspiracja

Japonia przeżywała bardzo trudny okres. Brakowało towarów i surowców, między innymi paliwa. Honda, jak wielu innych, miał w tamtych czasach ogromny problem z dojazdem gdziekolwiek. Pewnego dnia wpadł na pomysł, aby podłączyć mały silnik do roweru, co pozwoliłoby na relatywnie szybki dojazd przy jednoczesnym oszczędzaniu paliwa.

W ten sposób powstał pierwszy rower z napędem silnikowym marki Honda. Korzystał z niego, aby jeździć do sklepu i z powrotem, transportując zakupy dla rodziny. Nie minęło dużo czasu zanim jego przyjaciele i sąsiedzi zaczęli prosić go o zrobienie podobnego pojazdu dla nich.

Nabieranie rozpędu

Rowery z silnikami, które produkował Honda stawały się coraz bardziej popularne, zaczynało jednak brakować zasobów do dalszej produkcji. Postanowił więc założyć fabrykę. Jak nietrudno się domyślić, nie miał ani pieniędzy, ani materiałów, które by to umożliwiały.

Honda, człowiek którego inni nazwaliby nierozsądnym, nie poprzestał na pomyśle, ale postanowił zrobić wszystko, aby go zrealizować. Napisał więc list do każdego właściciela sklepu z rowerami w Japonii, z prośbą o inwestycję w jego pomysł.

Rozesłał 18 000 listów, w których zachęcał ludzi do postawienia Japonii na nogi poprzez rozwój jego pomysłu. Źródła podają, że na jego apel odpowiedziało 3000 osób, dzięki czemu pozyskał kapitał na rozpoczęcie działalności.

Otworzył więc fabrykę i rozpoczął produkcję. Wszystko wskazuje na to, że tym razem osiągnął sukces, prawda? Niestety nie.

Długo i szczęśliwie, to tylko w bajkach

Koniec końców jego motory kupiło bardzo niewielu Japończyków. Powodem był ich duży rozmiar i masywność. Stracił więc sporo czasu i energii na produkcji czegoś, co nie chciało się sprzedać.

Jak możemy się domyślać, Honda nie poddał się. Stworzył od nowa cały projekt motoru. Uczynił go mniejszym i lżejszym. Nazwał go The Super Cub. Maszyna okazała się błyskawicznym sukcesem, a Hondę uważano za prawdziwego szczęściarza. Zwłaszcza po tym jak wygrał Nagrodę Cesarza.

W późniejszym okresie rozpoczął eksport motocykli do USA, gdzie rozwijało się słynne pokolenie baby boomers.

Dziś międzynarodowa korporacja Hondy zatrudnia ponad 150 000 osób i uznawana jest za jedną z najlepszych marek na świecie. Powstała, ponieważ jeden człowiek rozumiał jaki wpływ ma siła konsekwentnego próbowania.

Życie Hondy pokazuje jak wiele problemów, na każdym możliwym etapie można mieć i że niezależnie od tego co się dzieje, można sobie z nimi poradzić. Klucz do sukcesu? Odpowiednie nastawienie i umiejętności.

Jeżeli ta historia zainspirowała Cię, zmotywowała i pokazała, że jeden człowiek, jest w stanie zmienić bardzo dużo, to proszę zalajkuj ten artykuł i podziel się historią tego niezwykłego człowieka ze znajomymi.

Nie przegap żadnego posta

Otrzymuj powiadomienie o nowym poście prosto na Twój adres e-mail i uzyskaj dostęp do dodatkowych materiałów – tylko dla czytelników newslettera.

Wczytywanie...

Chętnie poznam Twoją opinię – skomentuj tego posta na portalach społecznościowych. Nie zapomnij mnie otagować, jeśli chcesz mieć pewność, że zobaczę Twój komentarz.

Polub Brieftip