Jak założyciel Sony nie chciał się podporządkować?

Dziś kolejny wpis dotyczący niezwykłego człowieka i jego historii. Z poprzedniego (Soichiro Honda – człowiek, który nie dał się złamać) dowiedziałeś się, że bycie nieugiętym popłaca oraz że nie ważne jak źle wszystko wygląda, Ciągle trzeba próbować.

Młodość i rodzinny biznes

Akio Morita urodził się w 1921 roku w bogatej rodzinie, która od niemal 400 lat zajmowała się produkcją sake. Był najstarszym synem, a więc ojciec wymagał od niego, że będzie kontynuował rodzinny biznes. Warto zaznaczyć, że Japonia to kraj gdzie tradycje są traktowane bardzo poważnie. Nie dziwne, że ojciec rodziny wymagał pewnych rzeczy od najstarszego syna. Było to całkowicie normalne i na każde odstępstwo patrzono krzywo.

Morita miał więc okazję od dziecka uczyć się sztuki prowadzenia biznesu. Już jako uczeń brał udział w firmowych spotkaniach i pomagał w zarządzaniu biznesem. Poznał także wszystkie etapy produkcji sake. Od dziecka oczekiwano, że będzie następcą swojego ojca.

Jak podają źródła Morita od dziecka lubił przedmioty ścisłe i dość mocno interesował się elektroniką. Wolne chwile często spędzał na zabawie ze sprzętem. Przykładowo rozbierał na części fonograf, po czym próbował go złożyć.

Bunt i pierwszy biznes

Postanowił obrać własną drogę w życiu. Udało mu się przekonać rodziców, aby biznes przejął jego młodszy brat, a sam stał się rozczarowaniem dla swojego ojca. Rozpoczął studia na Uniwersytecie Osaka Imperial, gdzie zdobył licencjat z fizyki. W czasie trwania II Wojny Światowej został wciągnięty do armii. Nie uczestniczył w walkach, ale został przydzielony do Centrum Badań Marynarki. Tam poznał późniejszego partnera biznesowego Masaru Ibuke.

W późniejszym okresie Morita oraz Ibuka założyli swoją firmę Tokyo Telecommunications Co, która później przekształciła się w Sony. Początkowo było ciężko. Nie wiedzieli na jakich produktach powinni się skupić, ale mieli wizję, aby stać się światową marką, ikoną wysokiej jakości. Firma produkowała gadżety elektroniczne m.in. magnetofon, który ze względu na swoją cenę i rozmiary nie sprzedawał się dobrze.

Bunt i wiara w swoją wizję

Przełomowym wydarzeniem dla firmy było wyprodukowanie pierwszego na świecie radia tranzystorowego. Firma Bulova zgodziła się kupić 100 000 sztuk, ale pod jednym warunkiem: radio miało być sprzedawane pod marką firmy Bulova.

Było to ogromne zamówienie, na którym firma Mority mogła zarobić krocie. Problem w tym, że jego marzeniem było stworzenie własnej, wyjątkowej marki, która byłaby znana na całym świecie. Pomimo próśb wspólników, Morita zbuntował się po raz kolejny w swoim życiu i odrzucił ofertę Bulova!

Z pewnością było to jedno z najodważniejszych posunięć w historii biznesu. Morita w późniejszym etapie swojego życia wspomina, że była to najlepsza decyzja w jego karierze.

Udało mu się znaleźć dystrybutora, który sprzedawał radia pod marką Sony. Zgodnie z podejrzeniami Mority, Ameryka była doskonałym i ciekawym jego produktów rynkiem. Celem Mority było coś więcej niż zarabianie kroci i posiadanie sławnej marki. Chciał zmienić stereotypy dotyczące jakości japońskich produktów. Pragnął, aby sformułowanie Made in Japan budziło powszechny respekt, a nie jak dotychczas kojarzyło się z tanimi podróbkami.

Wejście na rynek amerykański

Podbicie USA było zdaniem Mority kluczowym działaniem, które mogłoby to umożliwić. W 1963 roku, wraz z rodziną, przeniósł się do Nowego Jorku. Uważał, że powinien żyć wraz z Amerykanami, aby ich poznać i móc efektywniej sprzedawać.

Jako mistrz dostrzegania okazji, Morita zauważył, że Amerykanie kochają muzykę. Słuchają jej ciągle w autach, a nawet noszą ze sobą duże magnetofony. Stworzył więc urządzenie, które było małe i przenośne – Walkman. Stał się ikoną muzyki oraz wielkim hitem nie tylko w USA. Jak podają źródła dopiero po 2 latach pojawiły się na rynku konkurencyjne produkty.

Kolejne dekady to historia głównie wzlotów firmy.

Akio Morita, to człowiek, który za wszelką cenę chciał iść własną ścieżką. Nigdy nie pozwolił sobie na robienie czegoś wbrew sobie. Myślę, że to doskonała strategia dla wszystkich – po prostu być sobą i nie pozwolić się zaprzedać.

Jeżeli ten artykuł spodobał Ci się i wniósł wartość do Twojego życia, to proszę zalajkuj go i podziel się nim ze znajomymi.

Nie przegap żadnego posta

Otrzymuj powiadomienie o nowym poście prosto na Twój adres e-mail i uzyskaj dostęp do dodatkowych materiałów – tylko dla czytelników newslettera.

Wczytywanie...

Chętnie poznam Twoją opinię – skomentuj tego posta na portalach społecznościowych. Nie zapomnij mnie otagować, jeśli chcesz mieć pewność, że zobaczę Twój komentarz.

Polub Brieftip